Kolejna porażka Pogoni

Pogoń PrabutyPoczątkowe minuty przebiegały na bezbarwnej grze z obu stron. Gospodarze starali się rozgrywać piłkę na własnej połowie, jednak czym bliżej bramki Piotra Wielgusa tym było już gorzej. Zawodnicy Karola nie mieli pomysłu na rozmontowanie defensywy gości, którą kierował Jonathan Onuoha. Goście nastawieni byli na gre z kontry i po jednej z takich akcji przyjezdni wywalczyli rzut wolny z 25 metra od bramki. Do ostro bitej piłki w pole karne doszedł jeden z zawodników Pogoni, który na szczęście dla pęplinian posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. W kolejnych minutach z boiska znowu wiało nudą, a przełomowy moment nastąpił w 16 minucie. Z prawej strony z piłką popędził Błażej Wasylko i prawie z połowy boiska posłał dośrodkowanie przed pole karne prabucian. Do piłki doskoczył nie pilnowany Bartłomiej Mettel, który uprzedził bramkarza Pogoni (niepotrzebnie wychodził przed pole karne) i głową skierował piłkę do bramki Pogoni czym wprawił w euforię nielicznych kibiców. W kolejnych minutach gospodarze zamiast długo rozgrywać piłkę starali się długimi przerzutami przedostać pod pole karne gości. Nie dawało to żądanego efektu i mało było sytuacji podbramkowych. Tak było do 41 minuty kiedy miejscowi strzelili drugą bramkę. Najpierw dośrodkowanie w pole karne i wybicie piłki przez obrońców Pogoni na 20 metr od bramki próbowali zamienić na bramkę pęplinianie, którzy dwukrotnie próbowali strzelać z dystansu, jednak za każdym razem strzały te były blokowane przez prabucian. Dopiero gdy do piłki dobiegł Radosław Wypych próbując również uderzyć z dystansu zrobił to na tyle skutecznie, że piłkę na 16 metrze przejął Daniel Ziembiński i wyszedł sam na sam z Piotrem Wielgusem i precyzyjnym strzałem zmusił do kapitulacji prabuckiego bramkarza.  Wynik 2:0 utrzymał się do gwizdka kończącego pierwsza połowę.

Druga połowa rozpoczęła się od ataku gości, którzy próbowali odmienić losy meczu. Najbliżej powodzenia był Michael Nwobi, który strzelając z 16 metrów posłał piłkę minimalnie nad poprzeczką oraz Jonathan Onuoha, który wykonywał rzut wolny z 20 metrów. Jego strzał zdołali jednak zablokować piłkarze Karola. Po 10 minutach przewagi Pogoni mecz się wyrównał . Kulminacyjny moment meczu nastąpił w 61 minucie spotkania, bo za uderzenie łokciem w twarz Błażeja Wasylko z boiska wyleciał po czerwonej kartce Michael Nwobi. Od tego momentu przewagę osiągnęli miejscowi, którzy stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji na strzelenie bramki. Jednak skuteczność zawodników Karola pozostawiała wiele do życzenia. Jak mówi stare piłkarskie powiedzenie: „niewykorzystane sytuacje mszczą się”. Tak było w tym meczu, bo niespodziewanie w 84 minucie grający osłabieniu zdobyli kontaktową bramkę za sprawą Jonathana Onuoha, który z najbliższej odległości wepchnął piłkę do bramki. Kontaktowe trafienie wprowadziło konsternacje szeregi Karola i obawy, że pewne wydawałoby się zwycięstwo może się wymknąć. Na całe szczęście w 88 minucie spokój peplinainom dał wprowadzony wcześniej Patryk Swiątczak, który po podaniu od Janusza Cieslaka wykorzystał sytuacje sam na sam z Piotrem Wielgusem strzelając lewą nogą koło bezradnie interweniującego bramkarza Pogoni. Była to pierwsza bramka wypożyczonego z Gryfa Słupsk pomocnika. Miejmy nadzieję, że nie ostatnia. Wynik 3:1 utrzymał się do końcowego gwizdka sędziego Krzysztofa Kaczmarka i został przyjęty z wielką ulgą przez gospodarzy, którzy tym zwycięstwem przedłużyli nadzieje na utrzymanie w IV lidze.

źródło : http://karolpeplino.futbolowo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *